Symulator dachowania oraz zderzenia

Piknik motoryzacyjny „Niewidomi za kierownicą” w Ułęży miał oprócz niewątpliwych walorów rozrywkowych także funkcję edukacyjną. Miał pokazać nam – bądź co bądź także uczestnikom ruchu drogowego – niebezpieczeństwa z nim związane.

Żołnierze z Żandarmerii Wojskowej przywieźli dwa urządzenia: symulator zderzenia oraz symulator dachowania. Oczywiście żadne z nich nie odtwarza w pełni realiów, ale daje sporo do myślenia.

Symulator zderzenia

Symulator zderzenia to urządzenie idealne w swej prostocie. Jest to bowiem fotel z pasami bezpieczeństwa i fragmentem podłogi umieszczony na pochyłej szynie. Szyna ma na oko dwa lub trzy metry długości. Podniesienie jednego końca na wysokość mniej więcej kolan powoduje, że na drugim końcu fotel osiąga prędkość około 15 km/h (w zależności od wagi zawodnika, który na nim usiądzie).

Cała zabawa polega na tym, że fotel nie zatrzymuje się w żaden łagodny sposób. Hamuje niemalże w miejscu.

Przy niewielkiej prędkości 15 km/h szarpnęło mną całkiem solidnie. W fotelu przytrzymał mnie pas bezpieczeństwa. Byłbym w stanie zaryzykować i przejechać się tym z taką samą prędkością bez pasów – podejrzewam, że gdybym zaparł się nogami o podłogę i złapał kurczowo siedzenia, to dałbym radę się na nim utrzymać.

Znam się trochę na fizyce i obstawiam, że przy nieco większej prędkości – 20 lub 25 km/h – po prostu wyrwałoby mnie z fotela niezależnie od tego jak bardzo chciałbym w nim zostać. Pomijam też fakt, że trzepnięcie przy wyhamowaniu na centymetrze z 15 km/h do 0 było bardzo nieprzyjemne dla głowy.

Symulator dachowania

Symulator dachowania był już znacznie bardziej skomplikowany i zajmował całą ciągniętą za busem przyczepkę. Na przyczepce znajdował się silnik będący w stanie obrócić dookoła długiej osi pokaźnych rozmiarów kombi. Oczywiście taka maszyna także nie oddawała w pełni realiów. Dachujący samochód toczy się po podłożu albo koziołkuje, a nie kręci wokół osi przechodzącej dokładnie przez środek. Gdyby auto, które dachuje obracało się z taką prędkością, to nie zatrzymałoby się oparte na lusterku pasażera – w naturze odbywa się to zdecydowanie szybciej. Tak mi się przynajmniej wydaje bo jeszcze nigdy nie dachowałem i mam nadzieję, że nie będę musiał sprawdzać tych teorii Niemniej jednak doświadczenie z pobytu wewnątrz jest dość cenne.

Poniższy filmik prezentuje obraz widziany z fotela kierowcy siedzącego w symulatorze dachowania. Względy bezpieczeństwa kazały mi wyprosić pasażera. Nigdy nie wiadomo co będzie się działo gdy świat stanie do góry nogami. Niby mój aparat cyfrowy nie jest ciężki, ale na pewno uderzenie nim w głowę nie należy do przyjemnych chociaż poniekąd mogłoby dodać realizmu sytuacji – w trakcie dachowania pewnie po kabinie fruwa trochę gratów.

Jak widać powyżej auto obraca się dość długo. Pełny obrót trwa około 25 sekund – naprawdę wolno. Ma to jednak swoją zaletę. Wisząc na pasach przez kilka sekund można dokładnie wyobrazić sobie, co by było gdybyśmy ich nie zapięli.