Wioślarstwo niepełnosprawnych

Wielu ludzi na wieść o tym, że zajmuję sie wioślarstwem dziwi się niezmiernie. Pytają jak to możliwe, że osoba słabo widząca, czy też niewidoma może uprawiać ten sport. Na szczęście czasy, kiedy niepełnosprawnych zamykano w domach i nie byli oni przydatni do czegokolwiek - minęły bezpowrotnie. Obecnie jesteśmy znacznie bardziej aktywni: studiujemy, pracujemy, a także uprawiamy różne rodzaje sportu - czasem też te, w których nie wyobrażają nas sobie pełnosprawni ludzie. Postaram się opowiedzieć w miarę dokładnie, jak niepełnosprawni - nie tylko wzrokowo - radzą sobie z wiosłowaniem.

Na wstępie musimy rozgraniczyć dwie sprawy - wiosłowanie na wodzie, na łodziach wioślarskich, oraz wiosłowanie "na sucho", czyli na ergometrze wioślarskim.

Wiosłowanie na ergometrze

Ćwiczenie na ergometrze wioślarskim to wspaniały sposób utrzymania dobrej kondycji fizycznej. Dla osób niepełnosprawnych ergometr może być także świetnym narzędziem rehabilitacyjnym. Może być traktowane tylko jako sposób na aktywne spędzanie czasu, jako narzędzie do sportowego rozwoju w memencie, kiedy z jakichś przyczyn nie możemy uprawiać swojej dyscypliny sportu - na przykład jest kiepska pogoda na rower. Niepełnosprawni także, z dużym powodzeniem rywalizują ze sobą na ergometrach wioślarskich i traktują je jak oddzielną dyscyplinę sportową. Ale czym różni się wiosłowanie na ergometrze z punktu widzenia osoby niepełnosprawnej od wiosłowania na nim z punktu widzenia sprawnego sportowca?

W przypadku osób z problemami okulistycznymi praktycznie niczym. Wiosłowanie na ergometrze nie wymaga wzroku, więc można je uprawiać porównywalnie z osobami widzącymi. Oczywiście trudniej jest nauczyć wiosłowania osobę niewidomą czy też poważnie niedowidzącą - nie jest ona w stanie obserwować i naśladować. Doświadczony trener poradzi sobie jednak z tym problemem.

Skoro można nauczyć osobę niewidzącą wiosłowania i nie ma ona fizycznych ograniczeń, które powodowałyby, że jest mniej efektywna niż w pełni sprawny wioślarz, to czy możliwe jest łączenie osób sprawnych i osób z kiepskim wzrokiem w tych samych zawodach? Tak, jest możliwe i według mnie nawet wskazane. Osoby niewidzące w trakcie rywalizacji spotykają się jednak z pewnymi ograniczeniami, których nie mają osoby sprawne. Należy zdawać sobie z nich sprawę. Przebieg wyścigu na ergometrze wioślarskim wizualizowany jest na ekranie projektora lub monitorze , na którym wirtualne łódki przesuwają się w stronę mety. Jeśli nie jestem w stanie widzieć tych łódek, to nie kontroluję sytuacji. Może to obniżać mobilizację do skrajnego wysiłku i źle wpłynąć na ostateczny rezultat.

Dlatego też towarzyszy mi opiekun, który informuje mnie o tym co widać na ekranie i na liczniku ergometru. Dzięki temu można prawie całkiem wyeliminować problem. Prawie robi jednak dość dużą różnicę. W myśl maksymy, że "jeden obraz to tysiąc słów", a "żywy", odbierany za pomocą wzroku obraz to miliony słów, jeśli nie widzę na równi z innymi, to jestem po części poszkodowany. Opiekun może przekazywać mi parametry z pewną częstotliwością, ale nie zawsze docierają one do mnie wtedy, kiedy ich potrzebuję. Sytuacja "w torze" bywa nieraz - szczególnie na ostatnich metrach - bardzo dynamiczna. Mnie osobiście, nie raz zdarzyło się przegrać o 0,1 sekundy, mimo, że - jak mi się wydaje - miałem jeszcze siłę na nieco mocniejsze ostatnie pociągnięcia i trochę wyższe tempo. Nie wiem ile takich pojedynków przed samą metą mogłem wygrać widząc i niestety nie mam możliwości sprawdzenia tego. Ponadto widząc mógłbym stwierdzić, czy ten, kto jest przede mną ma wystarczająco dużo sił by ścigać się do samej mety, czy może „wystrzelił” na początku, ale niebawem „padnie” i nie ma sensu puszczać się za nim w pogoń . Jedno jest pewne - wzrok ma wpływ na wynik, ale - co jeszcze raz podkreślę - nie tak drastyczny, by niewidomi i słabo widzący nie ścigali się ze sprawnymi kolegami.

Jest jeszcze jedna różnica, a właściwie czasem jest, a czasem jej nie ma. Trudno mi powiedzieć, jak to wszystko wygląda w przepisach, ale generalnie osoby z problemami wzrokowymi startują w opaskach, które całkowicie eliminują widzenie. To ponoć dla wyrównania szans, chociaż osobiście jestem przeciwnikiem tego pomysłu. Większość z nas nie widzi na tyle, aby można było zrobić z tego jakiś pożytek. Ja wiosłując bez opaski nie widzę ani sytuacji w torze, ani licznika, ani nie widzę moich przeciwników na tyle dobrze, by coś konkretnego o nich powiedzieć. Są też różne opinie - jednym opaska przeszkadza, innym pomaga, jeszcze innym wszystko jedno. Według mnie nie ma ona jednak w przypadku większości słabo widzących żadnego wpływu na wynik.

Znacznie bardziej skomplikowana sytuacja jest w przypadku osób z dysfunkcją ruchu. Tych zawodników we wioślarstwie podzielić można na trzy grupy. Osoby z deficytami narządu ruchu, ale zdolne do wykonania pełnego ruchu wioślarskiego wiosłują, podobnie jak niepełnosprawni wzrokowo, w kategorii LTA. Wykorzystują do pracy nogi, tułów i ręce. Do tej kategorii trafiają na przykład zawodnicy, którym brakuje części stopy, kilku palców u ręki oraz zawodnicy, u których jedna strona ciała jest mniej sprawna.

Zawodnicy, u których z wiosłowania wyłączone są nogi, wiosłują tylko tułowiem i rękoma. Nie korzystają wówczas z ruchomego wózka ergometru. Osoby poruszające się na wózkach inwalidzkich, wiosłują samymi rękoma. Niestety deficyty narządu ruchu wykluczają obie grupy z równej walki z zawodnikami sprawnymi. Słabsze czasy osiągane na tym samym dystansie nie oznaczają jednak mniejszego zaangażowania i wkładu pracy. Z przyczyn oczywistych nie da się za pomocą samych rąk, lub rąk i tułowia przewiosłować tego samego dystansu w porównywalnym czasie.

Jak to się robi na wodzie?

Konkurencje paraolimpijskie

LTAMix4+
czwórka ze sternikiem niepełnosprawnych ruchowo i wzrokowo
LTAIDMix4+
czwórka ze sternikiem niepełnosprawnych intelektualnie
TAMix2x
dwójka podwójna niepełnosprawnych ruchowo
ASW1x
żeńska jedynka niepełnosprawnych ruchowo
ASM1x
męska jedynka niepełnosprawnych ruchowo

Osoby niepełnosprawne rywalizują ze sobą nie tylko na ergometrach wioślarskich. Mogą ścigać się także na łodziach. Rywalizują wówczas w następujących kategoriach: jedynki mężczyzn i jedynki kobiet dla zawodników wiosłujących wyłącznie za pomocą rąk, dwójka podwójna, w której zasiada wioślarz i wioślarka używający wyłącznie rąk i tułowia, oraz dwie czwórki ze sternikiem: jedna dla zawodników niepełnosprawnych intelektualnie, a druga dla niepełnosprawnych ruchowo i wzrokowo. Wszystkie konkurencje rozgrywane są na dystansie tysiąca metrów. W tej ostatniej kategorii w łodzi musi zasiadać dwóch zawodników i dwie zawodniczki. Tylko dwie osoby mogą być niepełnosprawne wzrokowo i podczas zawodów płyną z zasłoniętymi oczami.

W przypadku konkurencji dla osób niepełnosprawnych ruchowo - jedynek i dwójki podwójnej - konieczne jest przystosowanie sprzętu tak, aby wiosłowanie było bezpieczne. Jedynki wyposażone są w pływaki uniemożliwiające przewrócenie się łodzi.

O ile w przypadku ergometrów uważam za niekonieczne zasłanianie oczu zawodników niepełnosprawnych wzrokowo, o tyle na łodzi jest to już w pełni uzasadnione. Niestety nie da się wyrównać szans w górę, więc trzeba je wyrównywać w dół. Nawet bardzo kiepski wzrok może pomagać w synchronizacji ruchów. Takiej możliwości nie mają osoby zupełnie niewidome.

To tyle w kwestii konkurencji paraolimpijskich rozgrywanych na wodzie. Nie wszyscy jednak mogą i nie wszyscy chcą pojechać na paraolimpiadę. Całej reszcie polecamy wioślarstwo jako wspaniały sposób wypoczynku i spędzania czasu na świeżym powietrzu. Jeśli w ten sposób rozpatrujemy sprawę, to nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy posadzili osobę niewidomą w dowolnej łodzi. Jeśli tylko zapewnimy jej bezpieczeństwo - będziemy "pilotować ją" by nie wpłynęła na nic, to nie ma żadnych przeciwwskazań do wiosłowania na jedynce, ósemce, czwórce czy dwójce dowolnego typu. Mogą wystąpić pewne problemy, na przykład z utrzymaniem równowagi - osoba niewidoma nie widzi przecież horyzontu, ani innych punktów odniesienia. Nie należy się jednak poddawać z tego powodu - podpieranie się wiosłami o lustro wody nie jest przecież aż tak wielką niedogodnością.

Podsumowanie

Na koniec jeszcze raz podkreślę to, co napisałem w części związanej z ergometrem, a co dotyczy także łodzi. Osoby niepełnosprawne powinny mieć prawo do rywalizacji z osobami sprawnymi nawet, jeśli nie mają równych szans. Jeśli tylko jesteśmy w stanie zapewnić bezpieczeństwo - na przykład niedowidzący skifista nie wpłynie na współzawodnika - to czemu nie włączyć go do wyścigu. Co ważne nie wpłynie w trakcie całej imprezy - nie tylko w torze, ale też podczas ustawiania się do startu albo po zakończeniu biegu. Równe prawa do startu i wysoki stopień bezpieczeństwa to według mnie klucz do rozwoju nie tylko wioślarstwa, ale generalnie sportu niepełnosprawnych.